W nastroju kreatywnym…

W nastroju kreatywnym…

Zmiana trybu życia na tak zwany „zdrowy” wpływa na zwiększenie wydajności pracy o 20%. Oznacza to nie tylko zwiększenie mojej i Twojej kreatywności, ale również pamięci, koncentracji i zdolności do podejmowania naszych  decyzji. Trafnych decyzji!
I tak, pracę mózgu wspomagają złożone węglowodany (ciemne pieczywo, ryż czy makaron) oraz tłuszcze (łosoś, makrela, śledź, awokado, orzechy). Ale to chyba już powszechnie wiadomo… Żelazo pozwala nam mieć sprawniejszy i skoncentrowany umysł, potas pomaga nam podejmować decyzje i interpretować informacje… A woda?! Jej spadek w organiźmie nie ułatwia nam… Nawet znacząco pogarsza, jakże ważne! zdolności intelektualne! Na zwiększenie kreatywności wpływa także alkohol, który poprawia humor i poprzez obniżenie naszej uwagi powoduje pojawianie się nowych, czasami niespodziewanych rozwiązań…
W taki też sposób próbowała swoją kreatywność wzmóc Fiolka Endorfin. Poczytajmy, czy z sukcesem…
Z cyklu „O kreatywnych sposobach na życie Fiolka Endorfin
„Pierwsze, co przychodzi mi do głowy to historia z życia wzięta. Jakiś czas temu, kiedy z moją przyjaciółką miałyśmy do wykonania jakąś kreatywną pracę, kupiłyśmy butelkę wina, aby alkohol wzmógł naszą twórczość. Badania były po naszej stronie, ponieważ potwierdzają taki wpływ, jednak badania badaniami, a życie życiem. Nasza praca trwała jakieś 5 minut, po czym rozweselone wolałyśmy skupić się na przyjemniejszych rzeczach.
Na następną sesję pracy przygotowałyśmy się znacznie lepiej i zainwestowałyśmy w jedzenie, które wspomaga pracę mózgu. Kupiłyśmy ciemne pieczywo, bo nasz mózg jest jak ciasteczkowy potwór i potrzebuje glukozy. Zdecydowałyśmy się też na kolorową sałatkę z łososiem, pestkami dyni i słonecznika. Tutaj gwarantowałyśmy sobie dostawę witamin i składników mineralnych, a przy okazji zdrowych tłuszczów, które wyobrażam sobie, że naoliwiają nasz mózg, dzięki czemu pomysły mogą szybciej podróżować. Taki obrót sprawy znacznie wzmógł nie tylko naszą twórczość, ale też efektywność pracy.”
Zdrowe podejście do jedzenia to moim zdaniem też kreatywne do niego podejście. I ja, właśnie wczoraj zachowałam się kreatywnie, nawet bardzo kreatywnie… Znajdując ciecierzycę i soczewicę! Choć długo szukać nie musiałam . Otworzyłam szufladę i one tam były!
Przyrządziłam pastę „Socie”. Wiecie, że ostatnio czytam o żywieniu wg pięciu przemian. Więc znowu spróbowałam to zrobić wg tej właśnie filozofii…
I tak (w kolejności dodawania składników):
(Z jak Ziemia) soczewica, ciecierzyca, estragon
(M jak Metal) chili, czosnek, bazylia, kminek, majeranek, pieprz
(W jak Woda) sól
(O jak Ogień) kurkuma
No i widzę, że zabrakło mi składników pomiędzy Wodą (W) oraz Ogniem (O) związanych z Drzewem (D), które chroni płyny ciała… czyli jeszcze dużo wiedzy przede mną…
Ale! Wracając do pasty! Ugotowałam niezidentyfikowaną ilość soczewicy czerwonej oraz ciecierzycy wraz z solą himalajską w wodzie (pomieszałam przemianę Z i W…). Potem dodawałam w kolejności jak wyżej: pokrojoną papryczkę chili (5 sztuk), czosnek oraz wymienione przyprawy. Zblendowałam całość. Na koniec dodałam oliwy (W), czyli znowu przeskoczyłam kilka przemian. Więc będę czytała dalej…
Myślę, że możecie też liczyć, że wkrótce podam Wam dokładne ilości składników na spory słoiczek pasty „Socie”.

Trackbacks and pingbacks

No trackback or pingback available for this article.

Leave a reply